o mnie



JEDZENIE. Najbanalniejsza rzecz na świecie. Jak spanie i praca. Kanapka z serem, schabowy z ziemniakami. Zupa pomidorowa, której nie lubię. 


Ale momencik. Jedzenie to też Zupa Baby Jagi gotowana przez Babcie Basie, pierogi z grzybami Babci Tereni, to ulubione leczo z kabaczkiem Mamy. To muffinki pieczone z siostrami, obślizgłe ślimaki jedzone na wakacjach, francuski ser zagryzany do Beaujolais podczas niezapomnianej randki. To masa wspaniałych wspomnień. To kawał życia, o którym nie da się zapomnieć. 
Nigdy nie umiałam gotować. Będąc nastolatką nie miałam czasu na takie przyziemne rzeczy, więc jadłam co było pod ręką. Kiedy przeniosłam się do Wrocławia "zdobywałam" jedzenie, szłam do baru mlecznego, na pizze, albo kupowałam słoiczki w Tesco.  Ale zauważyłam już, że jedzenie to bardzo szeroka kwestia.

Jakiś czas potem poznałam kogoś, kto zaczął opowiadać mi o temacie gotowania i jedzenia od zupełnie innej strony - od kuchni. Dowiedziałam się jak ważna jest jakość produktów, zauważyłam, że kotlet da się usmażyć tak, że nie jest twardy jak kapeć, a świat przypraw coś więcej niż mieszanka kamis. Zaczęłam zwracać uwagę na to co jem, choć na początku nie czułam dużej różnicy między smakami. Dopiero z czasem zaczęłam dostrzegać różnice, najpierw te duże, a potem subtelne. Przetworzone produkty przestały mi smakować, a doceniłam najczystsze smaki surowych warzyw i zapachy świeżych ziół. Zauważyłam, że kuchnia to wielki i złożony świat, o którego istnieniu nie miałam pojęcia. 
Mój Przewodnik po kulinarnym świecie rozwijał swoją wiedzę i umiejętności, a ja z ciekawością słuchałam jego opowieści i spostrzeżeń.

W pewien jesienny wieczór w moim życiu pojawiło się wydarzenie, które znowu zmąciło mi w myślach - kolacja w Atelier Amaro. Podczas tego wieczoru odkryłam nowe tajemnice świata smaków. Okazało się że jedzenie to magia w najczystszej postaci! Różnorodność smaków, zapachów, struktur i konsystencji jest nieskończenie wielka, a ilość możliwości na interpretacje produktów nie ma końca! Moja głowa otworzyła się po raz kolejny i zapragnęłam brnąć dalej w ten baśniowy świat.

W kilka miesięcy potem zamieszkałam w Barcelonie, która wydaje mi się magiczną krainą pełną cudów na każdym kroku. Ilość miejsc, w których można przeżyć kulinarną przygodę, wystarczy na kilka lat restauracyjnych spacerów. Stąd też pomysł na prowadzenie tego oto dziennika z podróży.

Pani z polskiego mówiła mi, że nie potrafię pisać, do tego robię paskudne błędy gramatyczne i językowe, ale kolekcjonować wspomnień nikt nie może mi zabronić!
 

ja tu tylko jem Copyright © 2011 -- Template created by O Pregador -- Powered by Blogger